"Rasistowskie szczucie" austriackich wolnościowców – Unabhängige Initiative Informationsvielfalt przeciwko Austrii (26 lutego 2002 r.)

 

Okoliczności sprawy

Skarżącym było stowarzyszenie z siedzibą w Wiedniu, wydające czasopismo TATblatt. Do numeru z 9 grudnia 1992 r. dołączono ulotkę o następującej treści:

Nowa gazeta naścienna przeciwko narastaniu poparcia dla skrajnej prawicy

Rasizm ma imię i adres

Austriacka Partia Wolności (FPÖ) i jej działacze są zapewne zainteresowani poznaniem waszych poglądów! Zadzwońcie więc do nich i powiedzcie, co myślicie o nich i ich polityce. Albo wyślijcie im drobne prezenty w odpowiedzi na ich rasistowskie szczucie (rassistische Hetze).

Dokonaliśmy małego wyboru adresów polityków FPÖ z Wiednia, biur partii i oczywiście samego Jörga Haidera, aby ułatwić niebiurokratyczną wymianę poglądów.

Wasze telefony, listy i paczki na pewno sprawią im przyjemność.

Poniżej znajdowała się lista adresów i telefonów do polityków i biur FPÖ.

Materiał ukazał się przed "prywatnym referendum" (Volksbegehren) pod hasłem "Najpierw Austria" (Österreich Zuerst), przygotowywanym od kilku miesięcy przez FPÖ i przeprowadzonym między 25 stycznia a 1 lutego 1993 r. Referendum dotyczyło problemu imigracji i miało skalę poparcia dla 12 propozycji zmierzających do zmiany prawa i praktyki administracyjnej. Wśród sugerowanych rozwiązań były:

 

Postępowanie przed sądami krajowymi

11 lutego 1993 r. Jörg Haidera, przywódca FPÖ i członek parlamentu, wniósł do sądu gospodarczego w Wiedniu wniosek o wydanie zakazu na podstawie art. 1330 kodeksu cywilnego. Chciał, by stowarzyszenie zobowiązano do niepowtarzania twierdzenia, że nawoływał do "rasistowskiego szczucia" oraz podobnych sformułowań. Domagał się ponadto, by pismu zabroniono zachęcania do przesyłania "drobnych prezentów w odpowiedzi na rasistowskie szczucie" umieszczane wraz z nazwiskami, telefonami i adresami członków FPÖ. Stowarzyszenie odpowiedziało, że nie identyfikowało się z ulotką, opublikowało ją wyłącznie z powodów dziennikarskich i w celu poinformowania czytelników. Wskazywano także, iż określenie "rasistowskie szczucie" to sąd wartościujący, stanowiący krytyczny komentarz do akcji "Najpierw Austria", którą zainicjowała FPÖ w celu powstrzymania "niekontrolowanej imigracji".

W kwietniu sąd wydał zakaz, uznając, że sformułowanie "rasistowskie szczucie" nie jest opinią, lecz twierdzeniem o faktach. Równa się ono zarzutowi popełnienia przestępstwa podburzania do nienawiści (art. 283 k.k.), a ponadto nie tylko szkodzi dobremu imieniu Haidera, ale i stanowi obrazę. Aby uniknąć wydania zakazu, stowarzyszenie zobowiązane było przedstawić dowód prawdy, co jednak mu się nie powiodło. Nawet akceptując fakt, że Haider jest działaczem radykalnej prawicy, zabrakło dowodu, iż nawoływał do nienawiści do cudzoziemców lub atakował ich ludzką godność. W sprawie wezwania do "wysyłania drobnych prezentów" sąd oznajmił, że część czytelników czasopisma stanowili ludzie przyzwyczajeni do stosowania przemocy i anarchistycznych metod. W wyroku przywoływano listy do czasopisma, m.in. opublikowany w tym samym numerze co ulotka, gdzie informowano, że w nocy z 29 na 30 listopada 1992 r. została zorganizowana pierwsza akcja przeciwko "prywatnemu referendum", polegająca na powybijaniu szyb w oknach siedziby partii w Salzburgu. Miał to być dopiero początek działań. W innym liście, wydrukowanym 20 stycznia 1993 r., zawiadamiano o "złożeniu wizyty" w wiedeńskim biurze partii, polegającej również na wybiciu szyb oraz wykonaniu na murach napisu "rasizm śmierdzi" i wrzuceniu do środka cuchnącej substancji. Zdaniem sądu incydenty te świadczą, że wezwanie do "wysyłania drobnych prezentów" oznaczało zachętę do aktów napaści na dobra osobiste Haidera. Dlatego wydanie zakazu jest uzasadnione.

Stowarzyszenie wniosło apelację. Sąd oddalił ją uznając, że w pierwszej instancji prawidłowo zakwalifikowano określenie "rasistowskie szczucie" jako stwierdzenie faktu. Jego znaczenie należy ustalić na podstawie ogólnego doświadczenia. Wydawca nie udowodnił, że postępowanie Haidera odpowiadało temu, co powszechnie uznaje się za "rasizm" i "szczucie". Wykroczył ponadto poza granice dopuszczalnej krytyki, gdyż zakwestionowane sformułowanie było nieprawdziwym zarzutem popełnienia przestępstwa. Takie wypowiedzi nie podlegają ochronie art. 10 Konwencji. Oceny sądów podzielił Sąd Najwyższy, odrzucając wniosek stowarzyszenia o rewizję nadzwyczajną.

 

Postępowanie przed Trybunałem

Skarga wniesiona do Strasburga dotyczyła tylko tej części zakazu, która dotyczyła określenia "rasistowskie szczucie". Strony zgodziły się, że ingerencja była przewidziana przez prawo i służyła ochronie praw innych osób, czyli uzasadnionemu celowi przewidzianemu przez Konwencję. W sprawie konieczności zakazu skarżący podniósł, że austriackie sądy błędnie zakwalifikowały zakwestionowane sformułowanie jako twierdzenia o faktach, podczas gdy był to polityczny krytyczny sąd wartościujący, który przyczyniał się do politycznej debaty wokół sprawy posiadającej ogólne znaczenie; w interesie publicznym zwracano uwagę na zagrożenia pochodzące od takich polityków jak Haider. Żądanie dowodu prawdy opinii jest ze swej istoty sprzeczne z art. 10. Władze przekonywały natomiast, że twierdzenia wykraczały poza granice dozwolonej krytyki, nawet uwzględniając fakt, iż polityk musi wykazać większą tolerancję niż zwykły obywatel. Zarzut "rasistowskiego szczucia" jest szczególnie poważny, gdyż równa się oskarżeniu o popełnienie przestępstwa podburzania do nienawiści oraz może spełniać cechy czynu zabronionego przez ustawę o zakazie działalności narodowosocjalistycznej. Istniała zatem pilna potrzeba społeczna, aby zapobiec nierozważnemu formułowaniu tak poważnych twierdzeń, równocześnie należycie uwzględniając wymóg zagwarantowania swobody wypowiedzi. Reprezentant władz powtórzył, że określenie "rasistowskie szczucie" jest stwierdzeniem faktu, którego prawdziwości stowarzyszeniu nie udało się wykazać. Ponadto zarzut "rasistowskiego szczucia" oznacza, że czyn popełniony publicznie spełnia cechy przestępstwa podburzania do nienawiści. W postępowaniu karnym dochodzi do sprawdzenia, czy tak faktycznie się stało. Przekonanie, że prawdziwości zarzutu "rasistowskiego szczucia" nie da się wykazać wiodłoby do nieuniknionej konkluzji, iż skazania na podstawie art. 283 k.k. są arbitralne. Nawet gdyby jednak przyjąć, iż wypowiedź jest opinią, to i tak ingerencja spełnia wymogi proporcjonalności. Przedstawiciel władz austriackich zwracał w tym kontekście uwagę na orzeczenie w sprawie Wabl przeciwko Austrii. Zakaz pochodził ponadto od sądu cywilnego, nie został sformułowany w szeroki sposób, lecz ograniczał się do konkretnych stwierdzeń jasno wskazanych w wyroku.

Trybunał wskazał, że zakwestionowane stwierdzenie wymaga rozważenia w politycznym kontekście, w którym się pojawiło. Było reakcją na referendum "Najpierw Austria", zorganizowane z inicjatywy Haidera i FPÖ. Zdaniem władz zarzut "rasistowskiego szczucia" był natomiast szczególnie poważny, oznaczał popełnienie przestępstwa; istniała więc pilna potrzeba społeczna zapobieżenia nierozważnemu formułowaniu takich twierdzeń. Sędziowie są skłonni zaakceptować ten argument, gdyż wielokrotnie podkreślali szczególne znaczenie obowiązków i odpowiedzialności ciążącej na osobach korzystających z wolności wypowiedzi, przede wszystkim na dziennikarzach. W analizowanej sprawie Trybunał nie dostrzega jednak lekkomyślności w działaniu czasopisma. Wydaje się mu raczej, że zakwestionowane twierdzenie, które z pewnością można uznać za polemiczne, nie stanowi niepotrzebnego ataku osobistego. Pojawiło się ono w szczególnej sytuacji politycznej, stanowiąc część debaty o sprawie posiadającej ogólne znaczenie, mianowicie imigracji, sposobach jej kontroli oraz statusie cudzoziemców w Austrii. Tę dyskusję sprowokował Haider oraz inni członkowie FPÖ, gdy wystąpili z projektem referendum.

Sędziów nie przekonano ponadto, że określenie "rasistowskie szczucie" jest twierdzeniem o faktach, które powinno zostać udowodnione, tak samo jak zarzut podburzania do nienawiści. Stopień precyzji wymagany do wykazania zasadności oskarżenia karnego w niewielkim stopniu może zostać porównany z wymogami stawianymi dziennikarzowi, który wypowiada opinie w sprawie stanowiącej przedmiot ogólnego zatroskania. Dlatego, zdaniem Trybunału, publikację należy uznać za rzetelny komentarz, którego prawdziwości nie można udowodnić. Sąd wartościujący może zostać uznany za nadużycie wolności słowa, jeśli brakuje mu podstawy faktycznej. Tak jednak nie było w przypadku ulotki.

Trybunał nie dopatrzył się istnienia dostatecznych racji, które uzasadniałyby zabronienie stowarzyszeniu powtarzania krytycznego komentarza. Dlatego uznał, że austriackie sądy przekroczyły margines swobody ocen posiadany przez państwa członkowskie. Orzeczony zakaz był nieproporcjonalny do chronionego celu. Naruszenie Konwencji stwierdzono jednogłośnie.
 

*********

Trybunał zakwalifikował użycie słów "rasistowskie szczucie" jako komentarz polityczny, sprowokowany przez kontrowersyjne działanie partii politycznej. Uznano, że określenie to nie stanowiło niepotrzebnej osobistej napaści, lecz głos w ważnej dyskusji publicznej. Sędziowie nie dopatrzyli się ważnych powodów, dokonując odróżnienia tego przypadku od sprawy analizowanej w postępowaniu Wabl przeciwko Austrii, które mogłyby wyjątkowo uzasadnić ograniczenie swobody debaty politycznej.

Sformułowanie "rasistowskie szczucie", mimo iż może być rozumiane jako zarzut popełnienia przestępstwa polegającego na nawoływaniu do nienawiści rasowej, nie podlega dowodzeniu w sposób, który ma miejsce i jest wymagany przed sądem karnym (prokurator musi wykazać prawdziwość zarzutu postawionego w akcie oskarżenia). Poza sądowym kontekstem zakwestionowane określenie było opinią, stanowiącą komentarz do aktualnych wydarzeń politycznych. W takim przypadku, zgodnie ze kryteriami przyjętymi przez Trybunał, można co najwyżej wymagać, aby sąd wartościujący miał dostateczną podstawę faktyczną.